O autorze
Sebastian Wierzbicki, ur. w 1977 r. Socjolog. Wiceprzewodniczący Rady m.st. Warszawy. Członek Zarządu Krajowego SLD i przewodniczący tej partii w Warszawie. Kandydat na prezydenta stolicy. Więcej na: www.sebastianwierzbicki.pl

Prof. Chazan nadal bez konsekwencji

Hanna Gronkiewicz-Waltz nie odwołała jeszcze prof. Chazana z funkcji dyrektora szpitala i nie wiadomo, kiedy to zrobi. Mało tego – nie wiadomo, czy w ogóle to zrobi! Takie rewelacje przedstawił na wczorajszej sesji Rady Miasta zastępca prezydenta Warszawy w trakcie debaty prowadzonej na prośbę SLD.

Czego się tam dowiedzieliśmy? Na przykład tego, że mój wniosek o odwołanie dyrektora Chazana i kontrolę w jego szpitalu złożony 30 maja, czyli ponad tydzień przed artykułem we „Wprost” został zakwalifikowany jako wniosek… o wpisanie szpitala do planu rutynowych kontroli. Kto tak zakwalifikował i na kiedy planowano kontrolę – tego się już nie dowiedzieliśmy.



Przypomnijmy: ratusz zainteresował się bliżej sprawą dopiero, gdy przez media przetoczyła się burza po opisaniu przypadku pacjentki, skazanej przez dyr. Chazana na donoszenie ciąży ze śmiertelnie uszkodzonym płodem i urodzenie dziecka, które zaraz umrze. Wcześniej Hannie Gronkiewicz-Waltz nie przeszkadzało, że dyrektor miejskiej placówki podpisał „Deklarację wiary” przedkładając prawo boskie nad ludzkie. Nie przeszkadzało to również radnym Platformy Obywatelskiej, którzy ramię w ramię z PiS-em, odrzucili wniosek SLD o debatę na Radzie Miasta o wpływie „Deklaracji wiary” na prawidłowe funkcjonowanie warszawskiej służby zdrowia.

Po artykule „Wprost” byłem przekonany, że decyzja Hanny Gronkiewicz-Waltz będzie błyskawiczna. Przecież kilka miesięcy wcześniej prezydent bez wahania zawiesiła jednego z miejskich dyrektorów za to, że po deszczu woda zalała tunel Wisłostrady, choć kompletnie on za to nie odpowiadał. Tutaj wątpliwości co do winy nie było, bo prof. Chazan publicznie się do zarzutów tygodnika przyznał. Jak się okazało, dla pani prezydent to jednak za mało. Nie wystarczyła jej również decyzja prokuratury, która na wniosek SLD wszczęła postępowanie w sprawie dyrektora szpitala. A także czwartkowe stwierdzenie Rzecznika Praw Pacjenta, że prawa pacjentki zostały złamane. Dla reprezentujących Hannę Gronkiewicz-Waltz w trakcie wczorajszej debaty (do której dzięki naszemu uporowi w końcu doszło) urzędników, to cały czas jest za mało. Lakonicznie informowali, że prezydent Warszawy czeka na wyniki kontroli, choć nie wiadomo, kiedy się ona zakończy.

Żeby było tragiczniej, kontrola prowadzona jest tylko wokół tego jednostkowego przypadku. Nikt nie bada, czy podobnych sytuacji nie było w szpitalu prof. Chazana więcej. Ratusza nie interesuje też prowokacja dziennikarki „Faktów” ujawniająca w placówce embargo na antykoncepcję. Hanna Gronkiewicz-Waltz postanowiła wrzawę przeczekać. Nie martwiąc się, ile kobiet może w tym czasie znaleźć się w podobnej sytuacji przez działania dyrektora miejskiego szpitala łamiącego prawa pacjentek. Jej podwładnego, w stosunku do którego każdy inny prezydent już dawno wyciągnąłby konsekwencje.
Trwa ładowanie komentarzy...